Recepcjonistka coraz bardziej traciła cierpliwość:
— Proszę pana, nasz hotel jest przeznaczony dla biznesmenów i luksusowych turystów.
Proszę znaleźć inne miejsce, żebyśmy nie tracili czasu.
Niektórzy goście stojący w pobliżu patrzyli na niego z politowaniem i pogardą.
Wszyscy myśleli, że ten rolnik próbuje udawać kogoś ważnego i nie zna swojego miejsca, ale mimo to śmiał wejść do elitarnego hotelu.
Na chwilę zamilkł, nic nie mówiąc.
Atmosfera zgęstniała, recepcjonistka demonstracyjnie go ignorowała, odmawiając dalszej rozmowy.
Starszy ochroniarz przyglądał się sytuacji z niepokojem, ale nie odważył się interweniować.
W głębi duszy czuł jednak, że ten rolnik nie jest awanturnikiem, lecz człowiekiem spokojnym i godnym zaufania.
Kiedy recepcjonistka już miała się odwrócić, rolnik niedbale wyjął z kieszeni telefon komórkowy.
Była to najnowsza, nowiutka wersja.
Wybrał kilka cyfr i zadzwonił do kogoś. Jego głos był spokojny, lecz stanowczy:
— Halo, jestem w holu waszego hotelu.
Wygląda na to, że obsługa nie chce mnie wpuścić. Czy mógłbyś zejść i trochę mi pomóc?
Kilka minut później otworzyły się drzwi windy.
Podszedł do niego młody mężczyzna w eleganckim garniturze.
Na jego widok natychmiast się pochylił i z szacunkiem powiedział:
— Kiedy pan przyjechał? Dlaczego mnie pan nie uprzedził?
Czemu pan nie zadzwonił, żebym wyszedł na spotkanie?