świąteczne pogawędki na Slacku. Zrobiłem sobie herbatę, usiadłem na podłodze w moim studio i pomyślałem o Gregu Whitakerze i jego domu w Beaverton.
Potem otworzyłem Zillow. Nie dla Grega. Dla siebie.
Sześć miesięcy później sprawy potoczyły się błyskawicznie. Diane ponownie awansowała mnie, tym razem na stanowisko starszego menedżera, z pensją 145 000 dolarów plus premia. Fundusz indeksowy, który budowałem przez dwa lata, prawie się podwoił. Mój arkusz kalkulacyjny, ten, który stworzyłem o 2:00 w nocy w tę zimną listopadową noc, w końcu zawierał liczby, które miały sens.
Zacząłem jeździć po okolicy w sobotnie poranki, sam, z kawą w uchwycie na kubek i wyciszonym telefonem. Nikomu nie powiedziałem. Ani Diane. Ani mojemu wujkowi Frankowi. Nikomu. Nie szukałem domu. Szukałem uczucia.