Czasem zamiast zmazać… robiła jeszcze większą plamę. Szczególnie przy próbie usuwania atramentu z długopisu, który wnika głęboko w papier, efekt końcowy bywał odwrotny do zamierzonego — rozmazany ślad, zniszczona powierzchnia i jeszcze większy bałagan na kartce.
Warto wiedzieć, że pierwotnie niebieska część była projektowana z myślą o papierze o większej gramaturze lub bardziej szorstkiej strukturze, gdzie jej ścierne właściwości mogły mieć sens. W codziennym użyciu szkolnym jednak rzadko trafiała na odpowiednie warunki, dlatego jej reputacja była… delikatnie mówiąc, mieszana.