Kobieta, która mogłaby odziedziczyć część mojego majątku, mojego dziedzictwa. – Odchylił się na krześle, obserwując reakcję syna.
Alejandro zachwiał się, opierając się o biurko, żeby nie upaść. „Ojcze, nie… Nie mogę w to uwierzyć. Dlaczego zrobiłeś coś takiego? Po co ten okrutny test?”
„Bo mój instynkt podpowiadał mi, że Sofia nie jest odpowiednią kobietą dla ciebie, Alejandro.
Że widziała tylko zera na naszym koncie bankowym. Musiałem to zobaczyć na własne oczy i chciałem, żebyś ty też to zobaczył – odpowiedział Don Ricardo, a jego głos lekko się załamał.
„I to, co zobaczyłem… to, co zobaczyłem, to była okrutna, bezwzględna kobieta, zdolna do publicznego upokorzenia starego człowieka bez cienia skruchy.
A co gorsza, widziałem, jak mój własny syn, mój spadkobierca, milczał, niezdolny do obrony człowieka, tylko po to, by nie zdenerwować swojej narzeczonej.
Oskarżenie uderzyło Alejandro jak cios w brzuch. „To nieprawda! Byłem w szoku, tato. Nie wiedziałem, jak zareagować. Sofia taka nie jest! Przeprosi, przysięgam! Byłem pod presją, wstydziłem się tego incydentu!”
„Wstydziła się tego incydentu czy tego, że ktoś poplamił jej designerską torebkę?” Don Ricardo wstał, a jego imponująca postać wypełniła całe biuro.
„Nie oszukuj się, synu. Prawdziwy charakter człowieka ujawnia się w tym, jak traktuje tych, których uważa za gorszych, tych, którzy nie mogą mu nic dać w zamian.
Sofia kocha cię za twoje nazwisko, za twoją pozycję, za to, co mogę za nią kupić. Nie za ciebie, Alejandro.
Kłótnia ciągnęła się godzinami. Alejandro, zaślepiony własnymi uprzedzeniami, odmawiał przyjęcia prawdy. Bronił Sofii zębami i pazurami, twierdząc, że ojciec ją sprowokował, że postawił ją w niesprawiedliwej sytuacji. Jego ślepota na miłość, a może raczej ślepota na wygodę własnej pozycji, była głęboka.
W końcu Don Ricardo, wyczerpany i z ciężkim sercem, podjął decyzję. Decyzję, która miała zmienić ich życie na zawsze. „Alejandro” – powiedział, a jego głos brzmiał teraz z niezachwianą stanowczością – „zadzwoniłem do mojego prawnika. Jutro zmienimy mój testament”.
Aleksander zbladł. „Co masz na myśli, Ojcze? Zmienić testament?”
„To oznacza, że jeśli poślubisz Sofię, zostaniesz wydziedziczony ze znacznej części mojego majątku. Nie zostawię cię bez środków do życia, ale kontrola nad firmami, większość majątku i pozycja właściciela tego imperium trafią do fundacji charytatywnej, którą będę osobiście zarządzał, lub do funduszu powierniczego, którym będzie zarządzać niezależny zarząd.
Nie pozwolę, aby moje ciężko wypracowane dziedzictwo zostało zaprzepaszczone przez kobietę, która szuka tylko luksusu i osobistych korzyści.