Publicité

„Wezmę pięć mercedesów” – powiedział obdarty mężczyzna. Wszyscy wybuchnęli śmiechem i zaczęli go wyśmiewać – aż w końcu zdali sobie sprawę ze swojego błędu. Ale wtedy było już za późno…

Publicité

„Ale słowa mają niewielką wartość.”

Liczą się czyny.

„Co zrobisz następnym razem, gdy ktoś wejdzie do ciebie pokornie?”

„Będę ich traktował tak, jakby byli tobą” – odpowiedział natychmiast Héctor.

Don Félix go nie poprawił.

„Nie – traktuj ich jak osoby, które zasługują na szacunek, nie za to, kim mogliby być, ale za to, kim są”.

Na tym polega różnica między strachem a przyzwoitością.

Javier wrócił z kilkoma grubymi teczkami i położył je na stole wystawowym.

Otworzył je, jego dłonie były teraz pewniejsze.

Villamil przyniósł krzesło i Don Felix usiadł.

Właściciel usiadł naprzeciwko niego, podczas gdy trzej sprzedawcy milczeli.

Przez dwadzieścia minut Don Félix badał każdy dokument z precyzją inżyniera.

Zadawał pytania o moment obrotowy, zużycie paliwa, częstotliwość przeglądów i gwarancje.

Znał już wszystkie odpowiedzi, ale pozwolił Javierowi wyjaśnić, dając mu szansę na odkupienie.

Villamil obserwował to zafascynowany.

Słyszał opowieści o Félixie Navarro — legendarnym kierowcy ciężarówki, który zbudował imperium bez inwestorów, bez dziedziczenia, a jedynie dzięki ciężkiej pracy i bystremu umysłowi.

Ale zobaczenie go w akcji to już zupełnie inna historia.

Ten mężczyzna, ubrany w znoszone ubrania i ze starym plecakiem, zachowywał się bardziej profesjonalnie niż wielu biznesmenów w garniturach, którzy uważali się za odnoszących sukcesy.

„Jaki jest termin dostawy?” zapytał Don Felix, zamykając ostatni plik.

„Czterdzieści pięć dni dla jednostek standardowych” – odpowiedział Javier, sprawdzając swój system.

„Ale w przypadku pięciu jednostek mogę przyspieszyć sprawę – maksymalnie o trzydzieści dni”.

Don Felix pokręcił głową.

"Nie ma się co spieszyć."

Wolę, żeby wszystko było zrobione porządnie, a nie szybko.

Czterdzieści pięć dni to idealny okres.

Do tego czasu moi obecni kierowcy poradzą sobie z trasami.

Wyjął telefon — nie najnowszy model, ale działający — i wybrał numer.

„Inżynierze Quintero, to jest Félix.”

Tak, znalazłem potrzebne nam jednostki.

Pięć Mercedesów, doskonałe parametry.

Czy możesz sprawdzić dokumenty, które zamierzam wysłać? Świetnie.

Do zobaczenia jutro w biurze.

Rozłączył się i zwrócił się w stronę Villamila.

„Mój inżynier floty sprawdzi wszystko dziś wieczorem”.

Publicité