Widniała na nim etykieta „zarządzanie nieruchomością” i zawierała dokumenty, których nigdy wcześniej nie widziałem. Formularz przeniesienia własności naszego domu, datowany zaledwie 6 miesięcy temu, z którego wynikało, że nieruchomość została przeniesiona z naszych obojga na nazwisko Jolene.
Poniżej widnieje umowa refinansowania kredytu hipotecznego, którą najwyraźniej podpisałem, zaciągając pożyczkę pod zastaw nieruchomości w wysokości 190 000 dolarów.
Wpatrywałem się w podpis na dokumentach refinansowych. Wyglądał jak mój, ale nigdy nie podpisywałem tego dokumentu. Nigdy wcześniej go nie widziałem.
Mój dom. Dom, w którym mieszkałem przez 8 lat. Dom, który kupiłem 2 lata przed poznaniem Jolene, prawnie już nie należał do mnie.
Trzeci folder zmroził mi krew w żyłach.
Zawierał kopie dokumentów tożsamości niejakiego Marcusa Reevesa. Prawo jazdy, kartę ubezpieczenia społecznego, paszport, a nawet akt urodzenia. Ale zdjęcie na prawie jazdy przedstawiało twarz, którą widziałem w banku. Mężczyznę, który wyglądał jak ja, ale nie do końca tak jak powinien.
Do dokumentów tożsamości dołączona była odręczna notatka napisana przez Jolene.
Harmonogram ćwiczeń.
Edwin wychodzi do pracy o 7:45 od poniedziałku do piątku. Siłownia we wtorki i czwartki o 18:30. Podróże służbowe w pierwszym tygodniu każdego miesiąca. Ulubione restauracje? Romanos w piątkowe wieczory. Kawiarnia na Piątej Ulicy w sobotnie poranki. Ćwiczenia z autografem na odwrocie.
Odwróciłam gazetę i zrobiło mi się niedobrze.
Ktoś ćwiczył mój podpis w kółko, coraz lepiej naśladując mój charakter pisma. Na dole strony, idealnie imitując mój podpis, widniały słowa Edwin Michael Hartwell, powtórzone dziesiątki razy.
Ale to nie wszystko.
Oś czasu napisana ręką Jolene, pokazująca daty i wydarzenia z ostatnich dwóch lat.
Miesiące 1–3: faza gromadzenia informacji, budowania zaufania i codziennych rutyn.
Miesiące 4-8: Zbieranie dokumentacji. Kopiowanie ważnych dokumentów. Ustalanie schematów bankowych.
Miesiące 9-12: rozpoczynają się małe wypłaty. Przetestuj środki bezpieczeństwa i czasy reakcji.
Od 13. do 18. miesiąca zwiększ kwoty wypłat, ustal narrację dotyczącą nagłego wypadku medycznego.
Miesiące 19–24, przeniesienie własności i pozyskanie kapitału, przygotowanie do fazy końcowej.
Miesiąc 25 plus, całkowite przeniesienie i relokacja aktywów.
Przyglądałem się dwuletniemu planowi kradzieży całego swojego życia.
Napisane ręką mojej żony.
Na dole osi czasu, innym charakterem pisma, ciemniejszym i bardziej agresywnym, ktoś dodał:
Jeśli Edwin nabierze podejrzeń przed ukończeniem prac, wdroż plan awaryjny. Spraw, by wyglądało to na wypadek.
Moje ręce zaczęły się tak bardzo trząść, że prawie upuściłem kartki.
Plan awaryjny. Spraw, żeby wyglądało to na wypadek.
Nie planowali mnie tylko okraść. Gdybym zbliżył się za bardzo do prawdy, planowaliby mnie zabić.
Chwyciłem telefon i zadzwoniłem pod numer, który dała mi Margaret w banku. Mimo że była 4:00 rano, od razu włączyła się poczta głosowa, więc zostawiłem wiadomość z prośbą o jak najszybszy kontakt.
Potem zadzwoniłem na policję.
„911, jaki jest twój przypadek?”
„Muszę zgłosić kradzież tożsamości i oszustwo” – powiedziałem, starając się mówić spokojnie. „A być może także spisek mający na celu popełnienie morderstwa”.
Policjantka, która przyszła do mnie do domu, nazywała się detektyw Sarah Chen, kobieta po czterdziestce, o bystrym spojrzeniu i rzeczowym usposobieniu. Siedziała przy moim kuchennym stole, przeglądając znalezione przeze mnie dokumenty, podczas gdy ja opowiadałam jej o wszystkim, co się wydarzyło.
„Panie Hartwell” – powiedziała, kiedy skończyłem – „ma pan szczęście, że znalazł pan to wtedy. Sądząc po chronologii, był pan bardzo blisko ostatniej fazy ich operacji”.
„Na czym polegałaby ostatnia faza?”
„Całkowite zniknięcie twojego majątku, a prawdopodobnie również twojego zniknięcia. Ta uwaga o upozorowaniu tego na wypadek. Traktujemy te groźby bardzo poważnie”.
Detektyw Chen sfotografował każdy dokument, a następnie ostrożnie umieścił je w torebkach na dowody.
„Będziemy musieli skoordynować działania z FBI. Oszustwo międzystanowe, kradzież tożsamości, spisek. To znacznie poważniejsza sprawa niż lokalna”.
„A co z Jolene i jej bratem?”
„Opublikujemy alert BOLO, czyli „bądź czujny”, dla nich obu. Masz pojęcie, dokąd mogli się udać?”
Zastanowiłam się. Przez pięć lat spędzonych z Jolene nigdy nie wspomniała o przyjaciołach ani rodzinie poza matką i bratem, o którym twierdziła, że nie istnieje. Zawsze powtarzała, że jest osobą skrytą, że woli kameralne towarzystwo.
Teraz zrozumiałem, że to dlatego, że kłamała na temat całego swojego pochodzenia.
„Jej matka” – powiedziałem nagle. „Odwiedza swoją matkę dwa razy w tygodniu od dwóch lat. Jeśli ta kobieta w ogóle istnieje, może wiedzieć, dokąd poszły”.
Detektyw Chen skinął głową.
„Będziemy potrzebować tego adresu.”
Podałem jej adres mieszkania jej matki, który podała mi Jolene, choć teraz zdałem sobie sprawę, że nie mam pojęcia, czy to prawda. Wszystko, co powiedziała mi Jolene, było podejrzane.