Nazywam się Sophia Miller, mam 28 lat i mieszkam w Nowym Jorku.
Mężczyzna, za którego wyszłam – 32-letni Daniel Johnson – miał wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłam: urodę, stabilną karierę w finansach i spokojną, łagodną osobowość.

Kochaliśmy się przez trzy lata, zanim wzięliśmy ślub.
Kiedyś myślałam, że zostanie jego żoną to największa szansa mojego życia.
Nasz ślub odbył się w luksusowym hotelu na Manhattanie.
Ciepłe żółte światła, białe róże pokrywające całą salę balową i melodyjny dźwięk fortepianu unoszący się w powietrzu.
Wszyscy nam gratulowali, mówiąc, że jesteśmy „piękną parą jak z bajki”.
Nie wiedziałam jednak, że zaledwie kilka godzin po zakończeniu ślubu bajka rozpadnie się na tysiąc kawałków.