Zatrzymała się przy stole. „Chciałam sprawdzić, czy jesteś niekompetentny, skorumpowany czy niewierny. Niczego nie wykluczyłam”.
W jego oczach pojawił się błysk. „Nie mam romansu z Vanessą”.
„Ale pozwoliłeś jej zachowywać się tak, jakby mogła cię publicznie posiąść?”
„Nie wiedziałem, że ona to robi”.
„W takim razie straciłeś kontrolę nad własnym biurem”.
I wylądowało.
Nathan wyciągnął teczkę i przesunął ją w jej stronę. „Skoro już tu jesteś, spójrz.”
W środku znajdowały się notatki z audytu, oznaczone transakcje, niepodpisane zatwierdzenia i autoryzacje wydatków przekazane do administracji wykonawczej. Nazwisko Vanessy pojawiało się wszędzie – nie jako ostateczna władza, ale jako strażnika, który przechodził przez każdy proces powiązany z podpisem Nathana.
Emily czytała szybko, a jej twarz napięła się. „Podejrzewałeś ją?”
„Podejrzewałem kogoś” – powiedział Nathan. „Trzy miesiące temu zewnętrzny radca prawny znalazł nieścisłości. Na początku drobne. Duplikaty faktur. Dostawcy z dopracowanymi stronami internetowymi i pustymi historiami. Wpisy w kalendarzu zostały przesunięte, aby utworzyć „pilne” okienka do podpisywania dokumentów. Vanessa kontrolowała dostęp do połowy obiegu dokumentów”.
Spojrzał jej w oczy. „Budowałem sprawę”.
„To dlaczego jej nie zwolnisz?”
„Bo jeśli jest częścią czegoś większego, jej zbyt wczesne usunięcie da wszystkim czas na zniknięcie”.
Emily zamknęła teczkę. „Więc podczas gdy ty budowałeś sprawę, ona budowała wyimaginowane małżeństwo”.
Po raz pierwszy wyglądał na zmęczonego. „Tego nie zauważyłem”.
„Nie” – powiedziała cicho Emily. „Nie zrobiłeś tego”.
Między nimi zapadła cisza, wypełniona wszystkim, o czym nie mówiono w ciągu ostatnich jedenastu miesięcy – żalem, dystansem, winą i nieobecnością.
„Czego ode mnie chcesz?” – zapytał w końcu.
Emily odsunęła teczkę. „Prawdę. Całą. I dziś wieczorem dostaniesz ode mnie to samo”.
O szóstej piętnaście przejrzeli nagrania z monitoringu kuchennego. O szóstej siedemnaście Vanessa weszła bez pukania.
Pchnęła drzwi z pewnością siebie osoby, która wciąż wierzyła, że dostęp oznacza władzę, nawet gdy wszystko zaczęło się rozpadać. Jej makijaż został poprawiony, ale nieudolnie. Pod powierzchnią tlił się gniew. Spojrzała na Nathana, na Emily, na teczkę i w tym momencie zrozumiała więcej, niż powinna.
„Spotykasz się z nią prywatnie?” – zapytała Vanessa stanowczo. „Po tym, co zrobiła?”