— Tak, sam.
A ty ?
— Jakie szczęście!
Taka piękna kobieta, a taka samotna!
Ja też jestem sam.
Zjemy razem lunch?
— Z przyjemnością — wyciągnęła do niego rękę.
— Elwira.
Rodion entuzjastycznie ścisnął jego dłoń.
— Rodion!
Zachwycony !
— Delikatnie, oderwiesz mi rękę — uśmiechnęła się.
— Och, przepraszam!
Do zobaczenia zatem na lunchu.
Muszę iść do apteki.
„Jesteś chory?” zapytała zaniepokojona.
— Nie, nie, tylko witaminy — odpowiedział szybko.
Skinęła głową.
— Do zobaczenia później.
Kiedy Rodion wrócił, zobaczył, że Galia śpi.
„Doskonale, mniej pytań” – pomyślał, odkładając leki.
Jednak nie zdążył jeszcze wyjść, gdy jego żona obudziła się i pobiegła z powrotem do łazienki.
— Opowiesz więc, jak tu „odpoczęłam”… — powiedziała zmęczonym głosem.
— Rodia, zostań ze mną…
— Chętnie bym to zrobił — westchnął fałszywie — ale słyszałeś: to zaraźliwe.
Jeśli ja też zachoruję, jedno mycie nam nie wystarczy.
Dbaj o siebie, a ja idę na lunch.
Potem może pójdę do wodospadu, żeby zbadać teren.
Poczujesz się lepiej, a ja zorganizuję dla ciebie jakieś wycieczki!
Galia po prostu machnęła ręką.
W jadalni Rodion powiedział wcześniej, że przyjdzie z żoną.
Dlatego też, gdy Elvira usiadła przy jego stole, wszyscy pomylili ją z jego żoną.
Po obiedzie zaproponowała spacer.
— Tam jest wodospad, jest bardzo piękny…
„Może pójdziemy do twojego pokoju?” zapytał, puszczając jej oko.
— Jakże jesteś wytrwały!
A sąd?
Kwiaty, szampan?
„Nie mam na to czasu” – wyrzucił z siebie, po czym natychmiast zdał sobie sprawę, że powiedział za dużo.
- Czekać…
„Czy jesteś żonaty?” zapytała podejrzliwie.
— Nie, ale chodź!
Moja żona… nie żyje.
„Jestem wdowcem” – powiedział po chwili milczenia.
- Przepraszam…
— Jeśli chodzi o romans, jestem gotowa wszystko zorganizować.
Kwiaty, szampan…
Czy ten wieczór Ci odpowiada?
— Dobrze, spodziewam się ciebie o piątej.
Szybko podniósł się, kupił kwiaty i wino.
Galia nadal spała.
„Sen ci dobrze zrobi” – powiedział cicho.
Tego wieczoru zapukał do drzwi Elviry.
Pozwoliła mu wejść, choć niepewnie.
Noc była radosna.
Oboje byli zadowoleni, choć z różnych powodów.
— Kawa czy herbata na śniadanie? — zapytała rano.
— Chyba wrócę do swojego pokoju.
„Nie chcę, żebyś nie spał, bo chrapię” – powiedział Rodion.
— Czy zaczniemy jutro od nowa?
Nie widziała w tym nic złego.
Gdy wrócił, Galia już na niego czekała.