„Praca obejmowałaby anonimowe przyjmowanie pracowników, obserwację działu obsługi klienta, przegląd eskalacji skarg i bezpośrednie raportowanie z pominięciem osób, których premia zależy od czystego wyglądu. Pomogłabyś mi zidentyfikować, gdzie leży ta kultura”. Kładziesz podkładkę na stoliku. „Od razu byś skorzystał”.
Rosemary wpatruje się w liczby, jakby były napisane w innym alfabecie.
Angela patrzy na ciebie z niepokojącą stanowczością. „Dlaczego?”
To jest właściwe pytanie. Jedyne, które się liczy.
Bo jeśli powiesz to źle, staniesz się kolejnym bogaczem, który zamieni pomoc w widowisko.
Bierzesz oddech.
„Bo twoja córka zrobiła wczoraj wieczorem coś, czego prawie nikt w moim świecie już nie robi” – mówisz. „Powiedziała prawdę, zanim wiedziała, czy to bezpieczne”.
Wzrok Angeli najpierw łagodnieje.
Wzrok Rosemary nie. Jeszcze nie.
„To nie jest dobroczynność” – mówi.