Publicité

Zadzwonili z banku: „twoja żona jest tutaj z mężczyzną, który wygląda dokładnie jak ty…”

Publicité

„Czysta lewa! Czysta prawa! Dwóch podejrzanych zabitych!”

Zostałem na podłodze, dopóki ktoś delikatnie nie dotknął mojego ramienia.

„Panie Hartwell, czy jest pan ranny?”

Spojrzałem w górę i zobaczyłem agenta Walsha, mężczyznę, który śledził mnie przez ostatni tydzień. Jego twarz była spokojna i profesjonalna, ale w jego oczach widziałem ulgę.

„Nic mi nie jest” – powiedziałem, choć nie byłem pewien, czy to prawda.

Światła znów się zapaliły, ukazując Marcusa leżącego na podłodze w pobliżu kuchni, z rękami skrępowanymi za plecami, z krwią sączącą się z nosa, gdzie ktoś go uderzył. Pistolet leżał na podłodze kilka stóp dalej, w bezpiecznym miejscu, poza jego zasięgiem.

Jolene siedziała pod ścianą, również opanowana, wpatrując się w chaos panujący w moim salonie z wyrazem czystej niedowierzania na twarzy.

„Jak?” zapytała, patrząc mi prosto w oczy. „Skąd wiedziałeś?”

Agent Walsh pomógł mi wstać.

„Przycisk paniki zadziałał dokładnie tak, jak zaprojektowano, pani Reeves. Cały czas byliśmy na miejscu”.

„Ale przechwyciłeś ich komunikację” – zaprotestowała. „Powiedziałeś im, że zmienił zdanie”.

„Nie” – powiedział detektyw Chen, pojawiając się w moich drzwiach z zadowolonym wyrazem twarzy. „Pozwoliliśmy ci myśleć, że przechwyciłeś naszą komunikację. Chcieliśmy, żebyś uwierzył, że masz kontrolę nad sytuacją, że udało ci się odizolować pana Hartwella”.

Spojrzałem na nią.

„Wiedziałeś, że przyjdą.”

„Śledziliśmy ich ruchy odkąd opuścili twoje biuro dziś po południu. Telefon, otwarte drzwi, wszystko było częścią starannie zaplanowanego planu, który miał na celu wprowadzenie ich do twojego domu, gdzie moglibyśmy ich bezpiecznie aresztować”.

Marcus szarpał się z więzami, jego twarz wykrzywiała się ze złości.

„To jeszcze nie koniec. Są inni. Ludzie, o których nie wiesz, ludzie, którzy cię znajdą”.

„Właściwie” – powiedział detektyw Chen, wyciągając grubą teczkę – „byliśmy dość zajęci, podczas gdy pan był skupiony na panu Hartwellu. Aresztowaliśmy sześciu członków pańskiej organizacji w czterech różnych stanach. Pańska operacja jest zakończona”.

Wyraz zaskoczenia na twarzy Jolene niemalże był wart 5 lat kłamstw.

Gdy prowadzili ją w stronę drzwi, zatrzymała się i spojrzała na mnie ostatni raz.

Mówiłem poważnie, Edwinie. Gdyby wszystko potoczyło się inaczej, gdybym ja był inny, może bym cię pokochał.

„Ale ty się niczym nie różnisz” – powiedziałam, powtarzając jej wcześniejsze słowa. „Jesteś dokładnie tym, kim sama zdecydowałaś się być”.

Skinęła głową i odwróciła wzrok.

Po ich odejściu, po zebraniu zeznań i dowodów, siedziałem sam w salonie, otoczony gruzami po nocnych wydarzeniach. Agent Walsh zaproponował, że zorganizuje mi nocleg w hotelu, ale odmówiłem.

Publicité