— Nie dlatego ci pomogłem.
Ion skinął głową.
— Wiemy. Dlatego przyszedłem.
W torbie była umowa. Jej dom miał zostać wyremontowany. Rachunki opłacone. Miesięczna kwota, wystarczająca, by mogła żyć w spokoju.
Na bramie umieścili małą drewnianą tabliczkę.
„Chlebem się dzielimy. Tak zaczyna się człowieczeństwo”.
Antonina została na ławce długo po ich wyjściu. Trzymała w dłoni miedzianą monetę. Uśmiechała się i płakała jednocześnie.
I po raz pierwszy od wielu lat wiedziała na pewno, że nic dobrego w jej życiu nie poszło na marne.