W pokoju panowała ciężka cisza, taka, która uciska uszy. Słychać było jedynie cichy oddech Andrieja i dyskretny szelest sukni ślubnej, gdy Bianca instynktownie cofnęła się o krok.
Mihai przeczytał pierwszy dokument. Potem drugi. Potem trzeci. Jego twarz stopniowo bladła, niczym śnieg, który spadł na mnie wtedy w górach.
— Co to jest? — wyjąkał.
Elena podeszła bez pośpiechu.
— Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nakaz ochrony. Uznanie ojcostwa. I wniosek o alimenty. Wszystko złożone. Wszystko zarejestrowane. Dziś rano.