Publicité

Minęło sześć tygodni, odkąd Mihai mnie popchnął

Publicité

Kiedy wyszłam na zewnątrz, zimne powietrze wypełniło moje płuca. Już nie padał śnieg. Niebo było czyste, czyste, jak po burzy, która zrobiła swoje.

Andriej poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzałam na niego i wiedziałam, z uspokajającą pewnością, że wszystko będzie dobrze.

Miałam przed sobą długą drogę. Procesy. Dokumenty. Ciężkie dni.

Ale miałam też coś, czego Mihai nigdy nie będzie miał.

Wolność.

I dziecko śpiące bezpiecznie na mojej piersi.

 

Publicité