Odłożyłem słuchawkę i nie odebrałem. Po raz pierwszy od dziewięciu lat to nie ja ją goniłem.
Ana stała obok mnie, trzymając mnie za rękę. Miała teraz piętnaście lat, była wyższa, niż pamiętałem z tamtego poranka, miała oczy Radu i ten sam łagodny upór. Sędzia jasno dał mi do zrozumienia: dziecko zostanie ze mną do zakończenia procedury, a Andreea nie może się do mnie zbliżać bez pozwolenia sądu.
Na parkingu Ana cicho zapytała:
„Dziadku… dlaczego skłamał?”