— Nie uważałem za konieczne tego mówić — mruknąłem. — Nie lubię się przechwalać.
Daniel zaśmiał się krótko.
— To czyni cię jeszcze cenniejszym, mój chłopcze.
Potem spojrzał na mnie bardzo poważnie.
— Chcesz zjeść ze mną kolację? Stół jest gotowy.
Czułem, że wszyscy na mnie patrzą. Broda Martiny trzęsła się ze złości.
Odwróciłem się do żony.
— Andreea, idziesz też?
Wstała niemal natychmiast. Bez śladu wahania. Jej spojrzenie mówiło wszystko.
— Tak. Chcę iść z tobą.
Carla i Emil zostali z otwartymi ustami.
Martina pobiegła w stronę córki.
— Czekaj! Gdzie ty się wybierasz? To rodzinny obiad!