Na światłach zauważyłem coś dziwnego i na początku pomyślałem, że to po prostu sznurek, ale przy bliższym spojrzeniu przeraziłem się
Jechałem do domu w zwykły, słoneczny dzień. Droga była zatłoczona, samochody stały w szeregu, a ja, jak zwykle, czekałem na zielone światło. Nuda, upał, codzienna trasa — nic niezwykłego. Ale nagle mój wzrok przykuło coś dziwnego na samym świetle.
Na początku pomyślałem, że to po prostu przerwany kabel albo kawałek szmaty, który utknął na poprzeczce. Zwisało to tuż przy czerwonym świetle i lekko kołysało się na wietrze. Ale im dłużej patrzyłem, tym mniej przypominało kabel. Wyglądało, jakby się… poruszało samo.
Zmrużyłem oczy, wychyliłem głowę przez okno — i wtedy poczułem dreszcz wzdłuż pleców. Na świetle wisiała… Kontynuacja w pierwszym komentarzu
To był wąż! Prawdziwy, duży, błyszczący w słońcu, owinięty wokół metalowej belki tuż nad drogą!
