Dyrektor generalny przeczytał wiadomość i nie zadawał więcej pytań. Skinął krótko głową, a ochroniarze natychmiast podeszli do stolika.
— Proszę pani, proszę pana, proszę za nami — powiedział uprzejmie, ale bez cienia uśmiechu.
Ana mrugała często, nie rozumiejąc.
— Co to znaczy, proszę wyjść? Nie skończyliśmy jeszcze wina. Wie pani, ile kosztuje ta butelka? Prawie 3000 złotych!
— Wiemy dokładnie, ile kosztuje — odpowiedział dyrektor generalny. — I wiemy, kto za to płaci.