Następnego ranka Emil obudził się, zanim wybił zegar. Prawie w ogóle nie spał. Jego myśli krążyły całą noc, jedna za drugą, niczym przestraszone psy.
Odwiózł Klarę do szkoły ciszej niż zwykle.
„Wszystko w porządku, tato?” zapytała, wpatrując się uważnie w jego twarz.
„Tak, kochanie. Tylko… mam ważny dzień”.
„Więc noś moje szczęście” powiedziała i schowała rysunek do kieszeni kurtki.