Od wielu lat matka mojego męża mieszka w Niemczech. Z naszej perspektywy zawsze oznaczało to pewien dystans – zarówno fizyczny, jak i emocjonalny. Mimo to pozostawaliśmy w kontakcie i wierzyliśmy, że w razie naprawdę trudnej sytuacji będziemy mogli liczyć na jej wsparcie. Kiedy znaleźliśmy się w poważnych problemach finansowych, postanowiliśmy zwrócić się do niej z prośbą o pomoc, mając nadzieję, że tym razem okaże większe zrozumienie.
Dotychczasowe wsparcie ze strony teściowej było raczej symboliczne. Zdarzało się, że przesyłała niewielkie kwoty przy okazji urodzin lub ważniejszych świąt rodzinnych. Nigdy jednak nie była to pomoc, która realnie wpływałaby na naszą sytuację finansową. Mimo to wierzyłam, że w chwili prawdziwego kryzysu zareaguje inaczej. Byłam przekonana, że nasza prośba zostanie potraktowana poważnie i że spróbuje nam pomóc przetrwać trudniejszy okres.
Dlatego jej odpowiedź była dla nas ogromnym zaskoczeniem.
Brak wsparcia w trudnym okresie życia
Nasze dziecko ma dopiero dwa i pół roku. To piękny, ale jednocześnie wymagający etap życia rodzinnego. Codzienność z małym dzieckiem oznacza nie tylko ogromną radość, lecz także wiele obowiązków, odpowiedzialności i nieprzewidzianych sytuacji. W naszym przypadku dodatkowym problemem jest napięta sytuacja finansowa.
W obecnych warunkach nie jestem w stanie wysłać syna do przedszkola. Oznacza to, że nie mam realnej możliwości powrotu do pracy w pełnym wymiarze godzin. Opieka nad dzieckiem wymaga stałej obecności, a znalezienie alternatywnej opieki wiąże się z dodatkowymi kosztami, na które w tej chwili po prostu nas nie stać.
Mój mąż pracuje jako sprzedawca w sklepie sportowym. Jego praca ma pewną zaletę – elastyczny grafik, który pozwala mu czasem dopasować godziny pracy do innych obowiązków. Niestety mimo tej elastyczności twierdzi, że nie chce podejmować dodatkowych zajęć. W jego przekonaniu praca, którą wykonuje, powinna wystarczyć, a czas spędzany z przyjaciółmi jest dla niego równie ważny jak obowiązki zawodowe.
Dla mnie jest to trudne do zaakceptowania, szczególnie w sytuacji, gdy nasz domowy budżet zaczyna się coraz bardziej kurczyć.
Mieszkamy w mieszkaniu należącym do teściowej, która od wielu lat przebywa w Niemczech. Z jednej strony jesteśmy jej wdzięczni za możliwość mieszkania w tym lokalu. Z drugiej jednak strony jej realna pomoc finansowa ogranicza się do niewielkich sum przekazywanych okazjonalnie.
W ostatnim czasie pojawiły się kolejne wydatki. Musieliśmy kupić samochód na raty, ponieważ był on potrzebny do codziennego funkcjonowania. Do tego doszła choroba naszego syna, która pochłonęła znaczną część oszczędności przeznaczonych na leczenie i wizyty lekarskie.
W pewnym momencie zabrakło nam pieniędzy na spłatę jednej z rat za samochód. To właśnie wtedy mój mąż postanowił zadzwonić do swojej matki i poprosić ją o pomoc finansową.