„Najwyraźniej Marcus miał być tam jako twój nowy przyjaciel, ktoś, kogo Jolene ci przedstawiła i kto podzielał twoje zainteresowanie polowaniem. Byłby jedynym świadkiem twojego tragicznego wypadku”.
Jego wyrachowany chłód zaparł mi dech w piersiach. Zaplanowali zabić mnie w sposób, który wyglądałby całkowicie naturalnie, z Marcusem tuż obok, by kontrolować narrację i pocieszać moją pogrążoną w żałobie wdowę.
Jolene przejęłaby moje ubezpieczenie na życie, odziedziczyła resztę mojego majątku, a następnie zniknęłaby, aby rozpocząć cały proces od nowa, z nową tożsamością i nową ofiarą.
„Ile osób zabili?” zapytałem.
„Jeszcze nie wiemy. Współpracujemy z władzami federalnymi, aby prześledzić ich ruchy w ciągu ostatniej dekady. Ale panie Hartwell, sądzimy, że może pan być pierwszą ofiarą, która odkryła prawdę na czas, aby ich powstrzymać”.
Detektyw Chen zamknął teczkę i spojrzał na mnie poważnie.
„Co prowadzi nas do kolejnego problemu. Wiedzą, że żyjesz. Wiedzą, że ich plan się nie powiódł i wiedzą, że masz dowody, które mogłyby ich zamknąć na zawsze. Nie znikną po prostu i nie zaczną od nowa gdzie indziej. Będą chcieli cię uciszyć na zawsze”.
„Co więc mam zrobić?”
„Chcemy użyć cię jako przynęty.”
Spojrzałem na nią.
„Co mam zrobić?”
„W końcu po ciebie przyjdą. Muszą. Jesteś jedyną żyjącą osobą, która może powiązać ich z ich zbrodniami. Zamiast czekać, aż sami wybiorą czas i miejsce, chcemy kontrolować sytuację, zastawić pułapkę i złapać ich na gorącym uczynku”.
Ta myśl mnie przerażała, ale dostrzegałem w niej logikę.
„Jaki rodzaj pułapki?”
„Ustawimy monitoring i przywrócimy ci normalny tryb życia, ale z tajną ochroną. Kiedy zaczną działać, będziemy gotowi”.
„A jeśli coś pójdzie nie tak? Jeśli dopadną mnie, zanim zdążysz ich powstrzymać?”
Wyraz twarzy detektywa Chena był ponury, ale zdecydowany.
„To ryzykowne. Ale panie Hartwell, ci ludzie zabili co najmniej trzech mężczyzn, a może więcej. Jeśli ich teraz nie powstrzymamy, będą to robić dalej. Znajdą nowe ofiary, nowe tożsamości i cykl się powtórzy”.
Pomyślałem o innych mężczyznach, tych, którzy zginęli, bo zaufali niewłaściwej osobie. Robertowi Mansfieldowi, Davidowi Parkowi, Michaelowi Torresowi. Prawdopodobnie kochali swoje żony tak samo, jak ja kochałem Jolene. Prawdopodobnie nigdy nie podejrzewali, że ktoś ich wrabia, dopóki nie było za późno.
„Jeśli to zrobię” – powiedziałem powoli – „jakie jest prawdopodobieństwo, że je złapiesz?”
„Dobrze. Są teraz zdesperowani, co oznacza, że popełnią błędy, a my będziemy na to gotowi”.
Siedziałem w tej kawiarni jeszcze godzinę, rozważając możliwości. Mogłem zniknąć, zmienić nazwisko, zacząć od nowa gdzie indziej. Ale to oznaczałoby, że resztę życia musiałbym spędzić, oglądając się przez ramię i zastanawiając, czy mnie znaleźli. I że zginą inni niewinni ludzie, bo za bardzo się bałem, żeby ich powstrzymać.
Albo mogłam zaufać detektyw Chen i agentom federalnym, z którymi współpracowała, i zaryzykować życie, żeby raz na zawsze zakończyć tę sprawę.
„Co miałbym zrobić?” – zapytałem w końcu.
„Wróć do domu. Wróć do swojej normalnej rutyny, na ile to możliwe. Idź do pracy. Idź na siłownię. Postępuj zgodnie ze schematami, które udokumentowała Jolene. Ale będziesz miał ochronę. Tajni agenci podszywający się pod sąsiadów. Sprzęt do monitoringu. Przyciski alarmowe. Gdy tylko się pojawią, będziemy gotowi”.
„A co jeśli nie połkną przynęty?”
„Zrobią to. Muszą. Wiesz za dużo. I nie mogą ryzykować, że przeżyjesz”.
Tego wieczoru wymeldowałem się z hotelu i pojechałem z powrotem do domu po raz pierwszy od trzech dni. Z zewnątrz wyglądał dokładnie tak samo. Ale wejście przez drzwi wejściowe sprawiło, że poczułem się, jakbym wchodził do obcego domu.
Wszystko przypominało mi Jolene. Kanapa, którą razem wybraliśmy. Stół w kuchni, przy którym jedliśmy śniadanie każdego ranka. Sypialnia, w której noc po nocy leżała obok mnie, planując moje morderstwo.
Detektyw Chen przedstawił mnie agentom, którzy mieli mnie pilnować. Agent Martinez miał udawać nowego sąsiada z naprzeciwka. Agent Thompson miał monitorować sytuację z furgonetki przebranej za ciężarówkę do naprawy kabli. A agent Walsh miał być moim cieniem, pozostając wystarczająco blisko, by interweniować w razie problemów, ale wystarczająco daleko, by uniknąć wykrycia.
„Prawdopodobnie będą cię obserwować przez kilka dni, zanim podejmą działania” – wyjaśnił detektyw Chen. „Będą chcieli się upewnić, że nie jesteś pod ochroną policji i że zachowujesz się normalnie. Kluczem jest zachowywanie się naturalnie”.
Zachowuj się naturalnie. Jakby cokolwiek w tej sytuacji było naturalne.
Tej pierwszej nocy po powrocie do domu prawie nie spałem. Każdy dźwięk na zewnątrz sprawiał, że sięgałem po przycisk paniki, który dał mi detektyw Chen.
Ale poranek nadszedł bez żadnych incydentów i zmusiłem się do wykonania zwykłej rutyny. Prysznic, kawa, sprawdzenie wiadomości, wyjście do pracy o 7:45.
W pracy próbowałam skupić się na pracy, ale moje myśli wciąż błądziły. Czy mnie obserwują? Czy planują kolejny ruch? Jak długo będę musiała tak żyć, wiedząc, że każdy dzień może być moim ostatnim?
Ale z upływem dni zaczęłam odczuwać coś, czego się nie spodziewałam.